Vivat Poród - Na dobry początek
Sylwia i Kacper

Sylwia i Kacper

...jnie.
O 11 dotarła położna. Tuż przed (chyba) wreszcie odeszły mi wody, na pewno był show (bla bla czop śluzowy po polsku). Zapytała czy chcę, żeby sprawdziła rozwarcie. Niby miałam w birth planie, że chcę uniknąć internal examinations if possible, ale pomyślałam że spoko, ciekawa jestem na jakim etapie jesteśmy.
Było 7cm. Oho, ta słynna siódemka co to ją ciężko przeskoczyć. No trudno, i tak bliżej niż dalej. Relaksowałam się dalej z moimi mp3, mąż podawał zimną wodę i zimny ręczniczek do twarzy - tylko tego było mi trzeba.
Położna sprawdziła moje tętno i serduszko małego (tym małym sprzętem po brzuchu co wygląda jak usg, jak to się nazywało? takie przenośne mini ktg bez podpinania - w sumie nie wiem co to ktg, nigdy nie miałam).
Koło 11.50 dotarła moja studentka - położna (fajna dziewczyna, więc się zgodziłam wcześniej, żeby była) i kiedy usłyszałam jak wchodzi poczułam, że chyba będzie parcie.
Juuużżżżż? Co tak szybko?
Zapytała czy może posłuchać serduszka małego tym małym sprzętem, a ja spojrzałam na nią jak na wariatkę i ... first push.
Starałam się nie dodawać nic od siebie ponad to, co samo robi moje ciało. Więc parcie spokojne, bez dodatkowej siły, z wokalizowaniem, ale umiarkowanym, z przerwami, powoli.
I tak o 12.03 już był po drugiej stronie. Sama go delikatnie wyjęłam z wody, wszystko powoli. Skóra do skóry.
Nie płakał. I nikt z tym nic nie robił. Cudne położne. Był trochę fioletowy.
Posiedzieliśmy trochę w basenie. Chyba zaczął pojękiwać, na pewno w...