Vivat Poród - Na dobry początek
Sylwia i Daniel

Sylwia i Daniel

...ęła je do miski i sprawdzała, ja dalej siedziałam z małym, próbowałam go karmić, pomogły mi z pozycją.
Nie wiem ile czasu minęło, zapytały czy mogą sprawdzić mnie na dole. Żadnych rozdarć, żadnego zszywania (masaż pomógł). Chyba minęło z godzinę?
Zważyły go, 3,31 kg. Potem mąż wziął go na ręce, a ja poszłam pod prysznic. Jak skończyłam to znowu go przystawiłam do piersi, tym razem z sukcesem, zaczął już coś jeść. Położne miały jeszcze sporo papierkowej roboty, Emma i Claire się pożegnały, a te dwie, których imion nie pamiętam pracowały dalej, coś wypisywały i wypisywały, długo to trwało. Jedna z nich zrobiła mi herbatę, przyniosła coś tam jeszcze do jedzenia. Kochany zajął się małym, ja się położyłam.
I tu chyba czas skończyć tą historię. Jak położne wyszły, to poszliśmy we trójkę spać, tyle że ja nie zmrużyłam oka. Za bardzo niesamowite to wszystko było.
Jakoś minęła ta niedziela - nie pamiętam. Czułam się bardzo dobrze, na 19.00 pojechaliśmy we trójkę do kościoła.
Sumując: poród - super! Niesamowite doświadczenie, idealne miejsce, great support.

Drugi poród: Sylwia i Kacper