Vivat Poród - Na dobry początek

Patrycja i Rohan II z II

...dom - kierowałam się miłością, wiarą i ufnością.
***
Siedzę więc na łóżku, trzymając w ramionach mojego malutkiego, narodzonego kilka godzin wcześniej synka. W pokoju nie ma już śladu po niedawnym porodzie. Pokój jest mój własny i łóżko też moje. Jestem szczęśliwa, że jestem u siebie. Niedawno byłam w swojej łazience, mogłam podmyć się naparem z ziół, zrelaksować we własnej wannie.
Cicho, z uśmiechem przychodzi do nas Wojtek. Ciągle widać w nim jeszcze emocje świeżo narodzonego tacierzyństwa. Przynosi mi maliny i awokado. Zajadam się pieczywem chrupkim z masłem.
Wilczy głód po ciężkiej pracy. Cieszymy się razem tą ciszą po burzy. Już po wszystkim.
W pokoju panuje półmrok. Nowo narodzone oczy naszego synka mocno zaciskają się przy jaskrawym świetle. Świece i lampka wystarczą.
W dzień zasłonimy okno. Za parę dni oczy przywykną do nowych warunków i mały człowiek będzie mógł wyjść na świat zalany światłem słońca.
Teraz dzidziuś śpi, czasami jeszcze posapując i popiskując, jakby przeżywał wciąż na nowo niedawne trudne doświadczenia. Leży nagusieńki, pod kołdrą, wtulony między piersi, słuchając bicia serca. Pulsujący, kojący, znajomy dźwięk, tak niedawno słyszany z innej perspektywy.
W sercu czuję spokój, radość, dumę i satysfakcję. Urodziłam tak jak chciałam! Udało się! Samodzielnie wydałam na świat dziecko. Przywitaliśmy je sami - Mama i Tata.
Od pierwszych chwil i nieprzerwanie nasz synek przebywał w atmosferze pełnej miłości i akceptacji. Od początku i nieust...