Vivat Poród - Na dobry początek

Patrycja i Rohan II z II

...ka już wychodzi. Wojtek wraca, bez położnej. Czuję w środku jakieś bulgotanie dzidziusia. Pomimo tego, że czytałam, że w pozycjach pionowych często nie trzeba przeć, że dziecko samo się rodzi siłą skurczy, postanawiam trochę poprzeć, ze względu na to bulgotanie. Wychodzi główka, trzymamy razem z Wojtkiem na niej ręce.
Właśnie spełniło się marzenie Wojtka, by być pierwszym, który dotknie dziecka. Zamierzał o tym porozmawiać z położną jak przyjedzie, ale na razie nie dojechała.
Mam uczucie ze Wojtek wpycha mi dziecko z powrotem, mówię żeby tego nie robił. Potem mi mówi, że był bardzo zdziwiony, że w ogóle coś takiego powiedziałam, bo faktycznie wcale tego nie robił.
Za chwilę przychodzi następny skurcz i całe ciałko wyślizguje się na zewnątrz. Odczuwam to i pamiętam naprawdę przyjemnie. Sama jestem zdziwiona tym doznaniem.
Przytulam dzidziusia do serca. Chcę, żeby słyszał ten znajomy dźwięk. Jest dosyć mocno rozżalony. Otulam go trochę pieluszką. Właściwie nie wiem co dalej robić. Wtedy przychodzi położna.
Wszystko dzieje się idealnie. Uświadamiam sobie, że spełniło się moje niewypowiedziane marzenie, by urodzić sama.
Mój synek miał cudowne narodziny. Takie jakie sobie wymarzyłam, do jakich się przygotowywałam. Jestem przekonana, że kontakt z dzieckiem po porodzie ma decydujący wpływ na narodziny bezwarunkowej miłości matki do dziecka i znacząco wpływa na ich przyszłe relacje.
Gdy wybierałam szpital na miejsce narodzin moich dzieci, kierowałam się lękiem przed powikłaniami, gdy wybierałam ...