Vivat Poród - Na dobry początek

Patrycja i Rohan II z II

...ły moje porody, ale nie chcę ich robić dopóki położna nie dojedzie. Wpadam na pomysł, żeby sama sprawdzić rozwarcie. Jak to możliwe, że w szpitalu nigdy nie przyszło mi to do głowy. Czuję pod palcami kawałek twardej główki dziecka i łuszczące się na niej błony. Teraz wszystko staje się jakby bardziej realne. Rozwarcie jest małe. Przypominam sobie o uśmiechaniu macicą, rozluźniam się. Rzeczywiście pomaga.

Przebudzenie dzikiej kobiety
Czuje w sobie jakąś taką dziwną energię. Na pograniczu agresji. Czuję jakbym miała pobić każdego, kto będzie próbował zaingerować jakkolwiek wbrew mojej woli. Dziwne.... może to spadek po poprzednich porodach? A może to jakaś nie znana mi dotąd dzika część mnie?
Przypominam sobie o medytacji. Wizualizuję połączenie z Ziemią i Niebem. W wyobraźni „wyciągam” ból do góry, do nieba.
I nagle wydarza się coś nieoczekiwanego. Czuje jakby ktoś wsadził we mnie taki energetyczny kij. Prostuje się całe moje ciało. Ból się zmniejsza i skurcze są jakby inne. Idę do łazienki. Chcę wejść do wody. Od przyjazdu do domu minęło może półtorej godziny.
Nagle czuje skurcze parte. Sprawdzam rozwarcie, szyjka całkiem otwarta tworzy podłużną linię w poprzek główki dziecka rzeczywiście jak uśmiech. To chyba te słynne dziesięć centymetrów.
Krzyczę do Wojtka, który właśnie rozmawia przez telefon z błądzącą położną. Ona radzi, żebym uklękła w pozycji kolanowo-łokciowej. Wojtek wychodzi szukać położnej. Idę do pokoju i klękam na ziemi. Czuję, że głów...