Vivat Poród - Na dobry początek

Marta i Henio

To był jeden z najpiękniejszych dni w naszym życiu, już nawet chyba nie muszę mówić, że było takich dni już kilka w moim życiu, a każdy związany z moim R i dziećmi. Henry jest już z nami i dziękuję wszystkim bogom, jacy istnieją, że pojawił się na świecie.
Przed porodem bałam się wielu rzeczy, dziś już wiem, ze niepotrzebnie. Zrozumie mnie każda, która oczekiwała/oczekuje kolejnego (drugiego, trzeciego ...) dziecka. Jak czekaliśmy na pierworodnego bałam się tego, jaką będę mamą, czy podołam, wszystko było nowe, a instynkt przyszedł jak grom z jasnego nieba, miłość bezgraniczna, fajerwerki. Po narodzinach drugiego synka było tak samo i to ze zdwojona siłą.
Teraz bałam się tego, jak to będzie, nie chodziło głównie o to, czy damy radę z trójeczką, chodziło o to, jak zareaguje JA po porodzie, czy moje emocje i instynkt zadziałają tak samo jak wobec dwóch starszych synków. Było tak jak myślałam - instynkt, emocje, miłość bezgraniczna - wszystko przyszło od razu, po raz kolejny trafił mnie grom z jasnego nieba i to z potrójną siłą.
Wiecie jakie to było uczucie? Wcześniej zanim na świecie pojawiły się dzieci moje serce należało tylko do męża, jak urodził się pierworodny to moje serce zwiększyło objętość dwukrotnie, aby pomieścić wszystkie uczucia do naszego pierwszego cudu, jak urodził się drugi synuś - moje serce stało się trzykrotnie większe, a 6 grudnia moje serce zwiększyło objętość czterokrotnie. W moim życiu jest czterech mężczyzn, każdy z nich jest mężczyzną mojego życia, każdego kocham nad życie,...