Vivat Poród - Na dobry początek

Magda i Tymon (Filip)

Kiedyś myślałam, że poród to coś absolutnie okropnego, wielki ból i wielka niesprawiedliwość kobiecego losu. Dziś wiem, że to przeżycie bardzo umacniające i dodające mnóstwo siły, pewności siebie, poczucia harmonii – jeśli odpowiednio się go doświadczy…
Urodziłam dwóch synów naturalnie, choć w pełni naturalnie dopiero po raz drugi. Ten drugi poród nie byłby jednak taki, jaki był, gdyby nie to pierwsze doświadczenie i miks emocji z nim związany - z jednej strony swego rodzaju euforia poporodowa, ale szybko przygaszona przez totalny dół obcowania z noworodkiem i niemożność wykarmienia go, i też poczucie, że miało być tak pięknie, a było całkiem ok i to tylko dzięki interwencji męża. Z uwagi na to, pozwalam sobie zacząć od porodu Filipa - to on doprowadził mnie bowiem do niesamowitego doświadczenia, jakim był poród Tymona.

Filip
Filipowa ciąża, z małym wyjątkiem na samym początku, to był czas mojej wielkiej aktywności, przypływu energii, intensywnej pracy – czułam się wspaniale, lubiłam jak wyglądam, jak się zmieniam, wreszcie poczułam się kobietą. Nie dziewczynką. Podobałam się sobie i mojemu mężowi też. O porodzie na początku starałam się w ogóle nie myśleć, myślę, że trochę się bałam. Nigdy nie słyszałam pozytywnej historii związanej z czyimś porodem, w mojej rodzinie kobiety miały najczęściej cesarskie cięcie (mama, ciocie, kuzynki), a te które rodziły naturalnie raczej nie doświadczyły niczego wyjątkowego: „szybko się zapomina, jak zobaczysz dziecko przejdzie Ci cały ból, ...