Vivat Poród - Na dobry początek

Magda i Kubcio

...zdąży, więc starałam się leżeć sobie dalej.
To było zupełnie inne doświadczenie, podczas poprzednich porodów pierwsza faza to były aktywne działania, aby się otworzyć, chodzenie, kucanie, prysznic itd., a tutaj… spowalnianie akcji i leżenie.
Śmiałam się, że czuję, jak mi wjeżdżają do głowy “wizualki” i że staram się je odrzucać, ale to było tak mocne, że w pewnym momencie już nie byłam w stanie i widziałam rozkwitające kwiaty itd. I to był dla mnie znak, że jestem już daleko. Piotrek stwierdził też, że widzi moje porodowe oczy i że one mówią: za chwilę urodzi się nam dziecko.
I rzeczywiście, nagle poczułam potrzebę parcia i przestraszyłam się nie na żarty, bo dochodziła dopiero 3 i jak tu przeżyć godzinę gdy zew natury jest tak silny???
Zadzwoniłam więc do Gosi, opowiedziałam jak jest, za chwilę oddzwoniła informując, że wyjeżdża i będzie w przeciągu 30 min.
Postanowiłam więc zrobić to, na co długo czekałam, a więc udać się do wanny. Cudowne ciepło i dźwięk napuszczanej wody - rozpłynęłam się po jednym zanurzeniu, po czym poczułam zbliżającą się głowę Kubsona.
Padłam na kolana. To okazało się moją ulubioną pozycją podczas tego porodu, głową opierałam się o kran (mój kochany mąż zaproponował, ze może przynieść mi poduszkę, ale ta intensywność zimnego kranu wbijającego mi się w czoło jakoś mi się podobała, następnego dnia miałam siniaka).
Zażądałam stanowczo obecności Gosi, czując, że za chwilę dziecię ze mnie wyjdzie, nastąpiła lekka panika, moje hasła...