Vivat Poród - Na dobry początek

Kasia i Artuś

... /> skupić. Był bardzo leciutki i niezbyt częsty, ale dawał nadzieję, bo przez ostatnie tygodnie ustały mi nawet skurcze Braxtona-Hicksa.
Kończę dygresję.
Środek nocy, nie mogę spać, jestem głodna. Przez głowę przemknęły mi słowa położnej ze szkoły rodzenia „W terminie porodu powinno się być zawsze wyspanym i najedzonym.” cóż, na bezsenność nic nie poradzę, na głód mogę. Ostatnio co noc, kiedy nie mogę spać, robię sobie popcorn (Tomek nie może już na niego patrzeć, bo codziennie zostawiałam mu trochę na śniadanie). Zerknęłam na zegarek – 4:00 – wstaję. Od razu czuję skurcz – mocniejsze uderzenie serca, ale spokojnie – to jeszcze nic nie znaczy. Idę do kuchni – sypię popcorn – kolejne skurcze. Chyba wypadałoby zacząć liczyć, nie? Budzę Tomka, przepraszając oczywiście, że tak wcześnie, uspokajam, że to pewnie przepowiadające, ale proszę o liczenie. Rozbudza się, bierze zegarek, a ja wracam do popcornu i mycia naczyń. Z kuchni krzyczę tylko „zaczyna się” i „chyba się skończył”. Wracam z gotowym popcornem do pokoju.
- I co? – pytam.
- Masz skurcze co 3 min. Trwają minutę – informuje mnie mąż.
To na pewno przepowiadające, poród zaczyna się przecież od skurczy co 10-15 minut. No ale umówiliśmy się z położną, że zadzwonimy jak będą regularne i częstsze niż co 15 minut – więc dzwonimy. Jest około 4:30. Położna Maria mówi, że to atypowe i pewnie faktycznie przepowiadające, więc ordynuje nospę kąpiel i każe obserwować. Brzmi na bardzo niezadowoloną z faktu, że całą noc ...