Vivat Poród - Na dobry początek

Karolina i Damian I z II

Moja druga ciąża przebiegała bardzo burzliwie. W drugim tygodniu ciąży doświadczyliśmy nagłego odejścia bardzo bliskiej osoby, ojca mojego męża. Kiedy po kilku tygodniach zrobiłam test, a wewnętrznie czułam już obecność dzieciątka we mnie, mieliśmy z mężem poczucie głębokiego szczęścia, ale też obaw o maluszka…
Jak on udźwignie ten wielki smutek, który nas ogarniał.
To skłoniło mnie do udziału w grupowej terapii Transitions, która zmienia pamięć komórkową zapisaną podczas własnego porodu w doświadczenie, którego oczekujemy, które daje nam siłę.
Tym bardziej poczułam potrzebę odkrycia czegoś, bo kiedy byłam w trzecim tygodniu ciąży z Lenką odszedł ojciec mojego taty.
Pierwszym efektem tej terapii była decyzja o spełnieniu mojego marzenia i przeprowadzeniu na wieś… - niemiecką wieś oddaloną 1 km od Polski, a zmieniającą nasze życie i sytuację porodu diametralnie.
Było to kilka miesięcy ogromnego stresu, dogrywania się, zmagania z koszmarną zimą i dojazdami, szukania siebie i oczekiwania na wiosnę. Myśl o porodzie była daleka, a kontakt z maleństwem tak trudny, zaburzony załatwianiem formalności i dochodzeniem do ładu z 2,5 letnia córeczką, która ciężko znosiła tę zmianę.
W końcu ok. 30 tygodnia musiałam rozpocząć poszukiwania i podjąć decyzje kto będzie z nami przy porodzie. Coś nam wewnętrznie mówiło, że położne z Polski mogą mieć problem z przyjęciem porodu w domu w Niemczech.
Rozpoczęliśmy od najgors...