Vivat Poród - Na dobry początek
Kamila i Angus

Kamila i Angus

Gdy oczekiwałam pierwszego dziecka (córka Wiki) odczułam, że moja percepcja rozszerza się, wszystkie moje zmysły bardzo się wyostrzyły. Czułam się piękna i spełniona, przestałam się malować, perfumować, odrzucało mnie od chemicznej żywności. Miałam też niesamowitą intuicję, wglądy i sny. W pewnym momencie do moich rąk trafił film Eleny Tonetti-Vladimirovej "Narodziny jakie znamy" oraz książka "Narodziny w nowym świetle. Poród lotosowy". Film i książka zainspirowały mnie, aby rodzić w sposób naturalny i świadomy. Bardzo chciałam urodzić w domu. Jednak, po 12 godzinach odchodzenia wód płodowych, trafiłam do szpitala, nie miałam akcji skurczowej, rodziłam w szpitalu przez kolejne 24 godziny. Odmówiłam przyjęcia oksytocyny, chciałam przeżyć poród bez znieczuleń, jak najbardziej świadomie. Był przy mnie mąż, moja mama została w naszym mieszkaniu modląc się do aniołów o szczęśliwy poród. Dokładnie w momencie, w którym Wiki przyszła na świat, miała wizję, w której z szybkością światła mknie do mnie grupa aniołów, a moje łono i dziecko otacza błękitno-fioletowa spirala i Wiki bezpiecznie wynurza się na świat.

Pomimo mojego szczerego pragnienia urodzenia pierwszego dziecka w domu (lotosowo), urodziłam w szpitalu, odtwarzając podświadomie nasz (mój i mego męża) wzorzec narodzin, a także nieświadome lęki. W tym, szczególnie dla mnie traumatyczny, moment natychmiastowego przecięcia pępowiny, który odczułam jako akt przemocy, brutalną ingerencję. W momencie przecięcia pępowiny Wika zaczęła płakać, uspokoił ją mój głos...