Vivat Poród - Na dobry początek

Justyna i Magda

...ym wsparciem. Patrzyłam na łożysko i pępowinę, której nie odcinaliśmy, bo przemówiły do nas argumenty autorów „Lotosowego porodu”. Położyliśmy łożysko na pieluszce, posypaliśmy solą i zawinęliśmy. Zmienialiśmy pieluszkę dwa razy dziennie i wtedy również obsypywaliśmy łożysko solą.
Trzeciej nocy pępowina sama odpadła od pępka.
Wtedy też Magduszka zaczęła więcej jeść. Pierwszy tydzień głównie leżałam, zajmowałam się tylko sobą i Magdą. Romek gotował zioła dla mnie do podmywania. Recepturę zaczerpnęłam z książki Preeti Agrewal „Odkrywam macierzyństwo”. Bardzo mi te zioła pomogły. Jadłam pyszne potrawy przygotowane przez Romka, kaszkę jaglaną z bakaliami, zupę rybną, kasze albo ryż z warzywami. Mnóstwo jabłek, śliwek i czekolady.
Czas porodu był dla mnie odkrywaniem własnej mocy oraz siły naszego związku. Do dziś to doświadczenie jest dla mnie nieustającym źródłem energii. Ilekroć dopadają mnie chwile zwątpienia, poczucie zmęczenia, brak wiary w sens moich działań, to wystarczy, że wrócę pamięcią do tamtych godzin, kiedy Magduszka przychodziła na świat, że przypomnę sobie, co czułam i co myślałam, a smutek i zwątpienie pryskają jak bańki mydlane. Ogrom miłości, radości, zaufania i siły, jakie wtedy odkryłam są dla mnie największym skarbem, jaki w życiu dostałam.