Vivat Poród - Na dobry początek

Justyna i Magda

...dziwiona, że ta kobieta, która przed chwilą urodziła dziecko, teraz robi cyrki z małego zabiegu. Nie przejmuj się mną Irena – mówię do niej – ja jestem panikara, boje się nawet pobierania krwi.
Malutka chwilę płakała, kiedy położyłam ją Romkowi na piersi. Wtedy Irena powiedziała – mów do niej to, co mówiłeś, kiedy była w brzuchu. Romek zaczął śpiewać jedną z piosenek księdza Twardowskiego, które komponował i ćwiczył przez cały okres mojej ciąży. I kiedy nasza córeczka usłyszała piosenkę: „Śniło mi się niebo dla psa wiernego” natychmiast się uspokoiła.
Potem Irena przyłożyła mi córeczkę do piersi. Na początku Malutka radziła sobie o wiele lepiej ode mnie. Dla moich nadwrażliwych sutków to było ogromne wyzwanie (podskakiwałam jak poparzona), ale dzięki jej spokojowi i pewności szybko doszłyśmy do wprawy w karmieniu.
Kiedy tak leżałyśmy pierwszy raz przy cycku, Romek szepnął mi do ucha, że ma dla niej imię, że przyszło do niego podczas porodu. Magda. Od razu mi się spodobało. Magduszka, nasza czarodziejska duszka.
Irena zrobiła mi kanapkę z pomidorem i karmiła jak dziecko. Czułam od niej ogrom ciepła i prawdziwej troski, po prostu miłości. Dziękuję Ci Ireno.
Długo nie mogliśmy zasnąć. O świcie wrześniowe słońce rozświetliło pokój i nasze szczęśliwe, zmęczone twarze. Patrzyłam na śpiącą Magduszkę i moje serce przepełniało się wielką miłością. Patrzyłam na Romka i byłam z niego dumna, czułam dla niego podziw i szacunek za jego odwagę i spokój, które były dla mnie najcudowniejsz...