Vivat Poród - Na dobry początek

Justyna i Magda

...Poczułam spokój, radość i wdzięczność.
Kiedy nadszedł czas rozwiązania (kilka dni później od ustalonego terminu) zaczęłam odczuwać fale skurczów już dwie noce wcześniej. Rankiem wszystko się uspokoiło, poszłam na spacer wokół domu i czułam się jak we śnie, jak w innym wymiarze. Następnej nocy skurcze się nasiliły. Weszłam do wanny i tak sobie medytowałam, oczekiwałam, to był przepiękny stan ducha, pełen spokoju i ekscytacji jednocześnie. Czułam w sobie wielką ciszę i wielką moc. Czułam się bardzo blisko siebie. Nic nie zagłuszało moich uczuć i myśli, wszystko było powolne, klarowne i naturalne.
Nad ranem zasnęłam. Dzień cały spędziłam na powolnych wędrówkach po mieszkaniu, kiedy skurcze się nasilały, przysiadałam na kanapie albo na worku sako i medytowałam, albo opierałam się o ścianę i śpiewałam. Razem z dźwiękami uwalniałam napięcie, które pojawiało się we mnie.
Przez cały dzień Romek był ze mną, nie pojechał do redakcji, pracował w domu. Pod wieczór zadzwoniliśmy do Ireny, że to chyba już, skurcze są coraz częstsze.
- Zaraz będę – odrzekła spokojnie Irena – tylko muszę zajechać do mechanika, bo mi elektryka w samochodzie siadła.
- O nie – zaniepokoił się Romek – błagam, proszę wziąć taksówkę na nasz koszt.
- Nie ma takiej potrzeby, dojadę na pewno – zakończyła Irena.
Wypłynęły ze mnie wody i skurcze stały się coraz bardziej bolesne. Poszłam do wanny, ale nie znajdowałam ukojenia w wodzie. Najbardziej pomagało mi jęczenie i poruszanie całym ciałem. Poczułam si...