Vivat Poród - Na dobry początek

Justyna i Magda

...iła swoje dzieci w domu. Jej opowieści nasycone szczegółami i emocjami były dla mnie potwierdzeniem moich wewnętrznych przeczuć. Oto kobieta, która urodziła dwoje dzieci, mówi: przede wszystkim zaufaj sobie, słuchaj swoich głosów i snów.
Wkrótce okazało się, że i ja jestem w ciąży. Spędzałyśmy z moją przyjaciółką dużo czasu razem, robiłyśmy sobie nawzajem masaże, rozmawiałyśmy o wszystkich naszych niepokojach i radościach.
Kiedy w dwunastym tygodniu zaczęłam nagle krwawić, poczułam wielki smutek. Pomimo tego, że staram się przyjmować spokojnie, to co los ma dla mnie, tym razem nie umiałam znaleźć w sobie zgody na utratę dziecka. Więc poprosiłam je, aby zechciało przyjść na świat. Krwawienie ustało tego samego dnia. Leżałam tydzień w łóżku, grzecznie łykałam duphaston, spałam i słabłam.
Na całe szczęście dość szybko odzyskałam siły i już niedługo mogłam uczestniczyć w porodzie mojej przyjaciółki. Ta młoda kobieta, rozdarta pomiędzy znerwicowaną matką a szalonym partnerem, sama na co dzień kłębek nerwów i niepokojów, w trakcie porodu skontaktowała się ze swoją największą mądrością i mocą i rodziła tak pięknie, że do dziś wzruszam się, gdy o tym myślę. Czuję do niej wielką wdzięczność za zaproszenie do porodu, bo dzięki temu mogłam uczestniczyć w najcudowniejszym misterium życia. I nie musiałam już chodzić do szkoły rodzenia, bo moje ciało chłonęło wiedzę w najbardziej naturalny sposób.
Co prawda zastanawiałam się nad szkołą rodzenia ze względu na mojego partnera. Ale on się nie...