Vivat Poród - Na dobry początek

Iza i Wiktor

... Cud.
Dostałam swego synka na brzuch, moje maleństwo, o które dbałam całe 9 miesięcy, mogłam spojrzeć w jego mądre, ogromne oczy. Nagle pojawił się Bartek, by przeciąć pępowinę, a dodać należy, że wcale miało go nie być.
Rodzenia łożyska i zszywania nie pamiętam, byłam zajęta Wiktorkiem. Patrzyłam w te małe oczka, pełne ufności i ciekawości. Przytuliłam go i szeptałam, że jestem, że wszystko dobrze, że zmieniło się tylko miejsce jego pobytu.
Zostaliśmy w końcu sami. Bartek pocałował mnie i synka czule w czoło. Przytulaliśmy się, a uśmiech i łzy radości nie schodziły nam z twarzy.
Emilka pomogła mi przystawić pierwszy raz Wiktora do piersi, co rozpoczęło naszą mleczną drogę. Ilość emocji, uczuć, która się pojawiła w tym czasie była ogromna. Dominowała radość i miłość. Kontakt skóra do skóry trwał 2 godziny i 15 minut. Po tym czasie przewieziono nas na połóg i rozpoczęliśmy nowy etap życia.
I tak powstała rodzina, moja rodzina. I oczywiście tę historię Bartek i Emilka mogą opowiedzieć zupełnie inaczej.
P. S. 1 O tym dlaczego tak późno Emilka z Bartkiem dotarli do mnie dowiedziałam się później. Mianowicie personel szpitala zatrzymał ich i nie pozwolił do mnie wejść.
P. S. 2 Po porodzie i lekarz, i położna przyszli nas przeprosić, tłumacząc to pośpiechem porodu, ale dla nas to już było nieważne.