Vivat Poród - Na dobry początek

Iga i Milenka

Cudownie intymny, lotosowy poród Milenki
To była moja druga ciąża. Pierwszego syna także urodziłam w domu, ale czułam, że coś mi umknęło.
Dlatego jak dowiedziałam się, że będę znowu rodzić, starałam się przygotować najlepiej, jak tylko umiałam. Dużo czytałam i słuchałam relaksacji porodowych. Wiedziałam, że chcę być całkowicie świadoma całego procesu.
Spotkaliśmy się z położną, która pomaga w porodach lotosowych i czekałam.
Ok 8 miesiąca zaczęłam delikatnie czuć pragnienie, że może poród przebiegnie na tyle szybko, że położna nie zdąży i przyjmiemy naszą iskierkę sami. Czytaliśmy jak odebrać poród i jakie pozycje mamy do wyboru. Marzyła Nam się taka intymność. Pisze Nam bo K też tego pragnął i wiem, że bardzo chciał przyjąć na swoje ręce naszą córkę.
Jeszcze jedno pragnienie sprawdziło nam się idealnie – wymyśliłam, że najlepiej będzie, gdy poród zacznie się wieczorem, gdy kładę synka spać, a skończy po paru godzinach - jeszcze w nocy. Tak się stało.
Ok godziny 19 30 pojawiły się pierwsze delikatne, ale już odczuwane jako porodowe, skurcze. Łatwo mi było je odróżnić od tych przepowiadających, gdyż miałam je przez całą ciążę.
Wytarłam synka z kąpieli i poszłam go usypiać. Pomiędzy skurczami opowiadałam mu bajki. Uznałam,że na razie nie dzwonimy po położną. Zaczęliśmy sprzątać i przygotowywać mieszkanie. Skurcze były regularne tak co 3-5 minut, ale jeszcze łatwe do opanowania.
Zapaliliśmy świece, włączyliśmy lampki solne i muzykę. Akcja...