Vivat Poród - Na dobry początek

Gosia i Weronika

... było tylko 2 cm. Pani pociągnęła temat i wyszło, że podpisałam papier odmowy przyjęcia na oddział i burczeć zaczęła, że się wypisujemy i wracamy z 8 cm i kto ma potem papiery wypisywać.

Pan Doktor chciał zrobić proceduralne usg, mówię, że miałam rano, wszystko jest w dokumentacji i było ok, odburczał tylko "jedziemy do góry". Pani pyta czy chcę na wózku czy na nogach, odpowiedziałam - po schodach, ale się nie zgodziła. Winda czekała.

Na sali porodowej czekała uśmiechnięta Kobieta, mniej więcej w moim wieku. Mówię - T. daj Pani plan porodu. Pani informuje mnie, że trzeba zrobić ktg, informuję stanowczo, że nie położę się na łóżko, pyta jak chcę, odpowiadam - na stojąco lub na klęczkach, wgramoliłam się na łóżko, zawisłam na oparciu tyłem do "zaspanego lekarza".

Już miałam prosić o przykrycie mi tyłka prześcieradłem, kiedy Pani Położna sama to zrobiła. Zaczynałam czuć się bezpiecznie, Pani mnie słuchała, zaczynała czytać w myślach, spełniać powolutku moje marzenia. T. siedział blisko mnie na fotelu.

Wystarczyła mi jego obecność.

Położna podeszła i omówiłyśmy plan porodu, zapytała mnie o nacięcia, powiedziałam, że byłam nacinana dwa razy i mimo, iż nie wyrażam zgody na kolejne, jestem świadoma jaka jest sytuacja i jeśli nacięcie będzie lepsze od pęknięcia to ma ciąć.

Powiedziała, że zrobi wszystko aby ochronić ...