Vivat Poród - Na dobry początek
Ewa i Pola

Ewa i Pola

...wystrój nawiązuje do tego miasta. Był to spory, przytulny i ciepły pokój, z dużym łóżkiem, szafami, łóżeczkiem dla dziecka, workiem sako, piłką, drabinką i wielką wanną oraz oddzielną, przestronną toaletą. To wszystko pozwoliło mi poczuć się niezwykle pewnie przed tym jakże trudnym wydarzeniem.
Poród rozkręcał się dość wolno, ale wszystko szło po naszej myśli. Aby organizm sam wyprodukował hormon, który odpowiedzialny jest za skurcze macicy, Helena wraz z moim mężem robili mi masaże, uciskając odpowiednie punkty na ciele. W międzyczasie chodziłam, bujałam się na piłce, kucałam przy drabinkach, jednym słowem robiłam to na co miałam ochotę. Piłam także wodę, jadłam migdały i żułam dużo gumy miętowej, ponieważ rozluźnione szczęki powodują także rozluźnienie mięśni macicy ( to absolutna prawda!!!).
Co godzinkę wpadała do naszego pokoju położna Kasia, żeby specjalnym aparacikiem, który na chwilę przykładała do mojego brzucha sprawdzić, jak ma się dziecko oraz aby ocenić postęp porodu. Za każdym razem postęp był, co dodawało mi jeszcze więcej pewności, że jestem w stanie urodzić absolutnie sama, bez tych całych "szpitalnych atrakcji".
W pewnym momencie, gdy skurcze były już dość silne poczułam, że chcę wejść do wanny. Mąż napuścił mi letniej wody i był za mną tak, że mogłam się o niego swobodnie oprzeć. Helena poszła po Kasię, bo wiedziałam, że finał jest już blisko. Jednym z największych celów mojego porodu było urodzić bez nacięcia krocza (jakże bolesnego w gojeniu). Skurcze parte były bardzo...