Vivat Poród - Na dobry początek
Edyta i Roszek

Edyta i Roszek

Dawno temu dołączyłam do grupy FB „Poród domowy” nie wiedząc jeszcze, że to opcja dla mnie...

Czytałam posty, książki, rozmawiałam z ludźmi i tak przy pełnym wsparciu męża 3 grudnia, w moje urodziny, w naszym mieszkaniu w bloku narodził się Roszek.
Od pierwszych skurczów wszystko trwało 2,5 h. Bajka...

Jako, że po terminie było już 10 dni i ni widu, ni słychu porodu, a doświadczenia z poprzedniego porodu po terminie były kiepskie, w ruch poszedł „napój położnej”.

I zadziałał jak w zegarku.

Skurcze od początku co 4 min, zaraz co 3, po kwadransie przyjechała moja położna.

Rozwarcie 3 cm, potem wanna, gadu gadu, skurczu skurczu i okazało się, że już 8 cm.

Ja się pytam, gdzie kryzys siódmego centymetra?

Zaraz było pełne rozwarcie, wyszłam do salonu, pokrzyczałam (nie myślałam, że tak umiem), zaczęło mi się dłużyć, bo ból jak cholera przy skurczach, a Maluszek nie obniża się. To było chyba to sławne przejście.

Przetrwałam, obniżył się, odeszły wody, zaraz główka i po krzyku.

Przy pomocy wspaniałej położnej Gosi, jej pomocniczki Ewy i przy nieocenionym jak zwykle wsparciu męża narodziła się nasza kruszynka (4100 g, 60 cm). Było pięknie!!!!
I można było zaraz świętować podwójne u...