Vivat Poród - Na dobry początek

Ania i Joachim

...> żebym musiała ci zrobić zastrzyk z oksytocyny? My cię ułożymy wygodniej, tylko powiedz, jak chcesz leżeć. A ty trzymasz dziecko.
Posłusznie dałam się obsłużyć. I dostałam zupę, która okazała się jednak bardzo dobra.
A potem?
Potem było tak, jak zawsze: młody został z tatą w łóżku, ja poszłam pod prysznic i po powrocie leżeliśmy sobie pod kołdrą i wysyłaliśmy wszystkim zdjęcia naszego pięknego syna. A M. wypełniała papiery.
Było cicho i spokojnie. Mogłam patrzeć i patrzeć na tego małego człowieka i nikt nam nie przeszkadzał.
Następnego dnia rano do grona wpatrzonych w pomarszczone czółko Joachima dołączyła trójka starszego rodzeństwa.
Wszystkie moje porody były dobre i piękne. I MOJE.
Ale ten – był ZAJEBISTY.