Vivat Poród - Na dobry początek

Ania i Joachim

...(tu jest pierwsza kwestia wypowiadana przez naszego syna, trudna w transkrypcji; było to dość krótkie: „łeaaaaa“)
- Wszystko dobrze! Zaraz u was będę!
Nie wiem, ile trwało „zaraz“ – może 5 minut, może pół godziny – korki były konkretne. Ale takich pierwszych minut życzyłabym wszystkim noworodkom i rodzicom. Spokój. Tylko my dwoje i ON, u siebie. A w tle słychać jakiś bulgot...
- Aaaaa, zupa! Kochanie, wyłącz gaz, zapomniałam o tym, że wstawiłam zupę, zanim zaczęłam rodzić! Pewnie już się wszystko rozgotowało i do niczego się nie nadaje...
W końcu dociera M. wpada z walizami.
- Pokażcie człowieka! Wszystko w porządku, 10 punktów! A co tu tak wszędzie zupą pachnie?
Jak to dobrze, że już przyjechała! Wszak poród nie kończy się na przyjściu dziecka na świat, przed nami jeszcze kilka mniej spektakularnych spraw do ogarnięcia. Na to wszystko przenosimy się do sypialni, leżę z małym człowiekiem pod kołdrą.
- Chciałabym go oddać na chwilę B.
- Dlaczego?
- Żeby się wygodniej ułożyć. Naprzytulałam się, trochę czasu już minęło. Niech idzie do ojca.
- O nie, moja droga! Ja się na to nie zgadzam. Ma być u ciebie! Chcesz doprowadzić do tego,