Vivat Poród - Na dobry początek

Ania i Joachim

.../> wszystkie dzieci stoją już w przedpokoju, spakowane i ubrane, mąż pyta jeszcze, czy na pewno może mnie na 10 minut zostawić samą.
- Taaaak, mam akurat skurcz, ale to jest znowu przepowiadający, troszkę mocniejszy, no ale bez przesady, przecież w ciągu tych 10 minut nie urodzę.
- Dobrze, to zaraz wracam.
- Spokojnie, nie spiesz się.
- Jakie spokojnie, przecież widzę, że teraz to ty już naprawdę zaczynasz rodzić! Dzieci, lecimy!

Poszli.
To może ja coś ugotuję? Głodna jestem... Mam zupę porodową, wrzucę do niej jeszcze trochę warzyw.
O, skurcz.
O, taki trochę mocniejszy. To może jeszcze zadzwonię do M.?
Dzwonię.
- Wiesz co, mam skurcze. One nie bolą. Ale są. Pozbyłam się dzieci z domu. Chcę dzisiaj urodzić.
- To może lepiej wypij melisę i idź spać, dobrze by było, żebyś jednak jeszcze odpoczęła po tej nocy. Poza tym, pamiętaj, że ty dopiero wczoraj skończyłaś 38. tydzień. Człowiek się jeszcze nie wstawił, może on wcale nie chce się dzisiaj urodzić. Nie pospieszajcie go. Daj mu czas, bla bla bla bla...
- Wiesz co, ale ja już nie wiem za bardzo, co ty do mnie mówisz. Może ja sobie jednak wejdę do wanny. O, skurcz. Nie pamiętam, czy już posoliłam tę zupę. O, znowu.


...