Vivat Poród - Na dobry początek

Agnieszka i Sara

...ro w sobie nosi zachował się bohatersko i tym dobrem się podzielił.
Oczywiście oczekiwał na aplauz, ale zamiast tego pojawiły się skurczyki. Kilka godzin moje ciało robiło mi nadzieję aż w końcu cisza...
Zrobiliśmy powtórkę z przygotowania szyjki do intensywnego wysiłku... i na spacer.
Znów zaczęły pojawiać się delikatniutkie przypływy, ale takie odczuwałam już od 3 tyg.
Szliśmy spokojną uliczką na boisko ze Starszakiem grając po drodze w piłkę. Na końcu ulicy musiałam kilka razy przystanąć na skurczu, ale wcześniej też już tak miałam, więc nie siałam popłochu.
Mąż wiedział, co mnie drażni więc, od czasu do czasu pytał: „czy to juuuż?”
Po kolejnym i kolejnym, i kolejnym takim pytaniu wybuchnęłam śmiechem i zdębiałam...
Stanęłam i powiedziałam do męża, że chyba wody mi odchodzą.
Na to on beztrosko:
- Może siku zrobiłaś hehehe
Ja (podnosząc dłuższą bluzkę):
- Chyba bym wiedziała, że chce mi się siku ?
On: - Ale jak to? Przecież ja nie jestem jeszcze gotowy???!!! (jego mina bezcenna, kto miał zatwardzenie to wie o jaką minę chodzi ?).
Szybka wymiana zdań, że żadne z nas nie wzięło tel. i odwrót do domu.
Przypływy migiem przybierały na sile. W połowie drogi wieszałam się na płotach sąsiadów, żeby sobie pomóc śmiejąc się ciągle z wyrazu twarzy męża. Jego obecność była wtedy niezastąpiona ?Mąż prowadzi Syna do Dziadków, a ja dzwonie do położnej.
Ambitnie rzucam się do odpalania świec zarządzając rozłożenie base...