Vivat Poród - Na dobry początek

Agnieszka i Przemek

Mój przekaz odnośnie porodu jaki wyniosłam z domu był jednoznacznie zły. Z opowieści mojej mamy wynikało, że jest to potwornie bolesne doświadczenie na granicy ludzkiej wytrzymałości. Żadnego piękna i magii narodzin, ot okropna konieczność, jak się chce mieć dzieci. Dlatego też, gdy zaszłam w ciążę myśli o porodzie towarzyszył przede wszystkim strach. Był tym większy, że przez parę lat przed ciążą zaczęłam prowadzić bardzo zdrowy, ekologiczny i związany z naturą tryb życia, więc do strachu przed bólem doszedł lęk przed medykalizacją porodu.
Aby sobie jakoś z tym lękiem poradzić zaczęłam szukać literatury, która by mi mogła pomóc i trafiłam na dwie książki.
"Odkrywam Macierzyństwo" Preeti Agrawal i "Poród naturalny" Iny May Gaskin.
Dzięki nim dowiedziałam się bardzo wielu rzeczy, o ciąży, przebiegu porodu i o (bez)sensowności różnych procedur medycznych. Przede wszystkim jednak uwierzyłam w to, że to nie jest coś ponad moje siły bo to zupełnie normalne, naturalne, a jak się dobrze do tego przygotuję i zadbam o siebie w trakcie, to i niekoniecznie tak makabrycznie bolesne kobiece doświadczenie.
Tak więc zwiększyłam intensywność praktyki jogicznej, ćwiczyłam relaksację, wizualicję, no i szukałam przyjaznego naturalnym porodom szpitala. Zdecydowałam się na Szpital Bonifratrów w Katowicach, ponieważ tamtejsze położne przekonały mnie, że są otwarte i nastawione na jak najbardziej naturalne i bezinwazyjne porody.
Kiedy przyszedł ten dzień już od 4 rano czułam, że coś się święci, bo miałam delikatne, a...