Vivat Poród - Na dobry początek

Agnieszka i Emma

Odkąd sięgam pamięcią zawsze bałam się porodu. Kojarzył mi się on z niewyobrażalnym bólem, przemocą i cierpieniem, które trwa w nieskończoność… Mimo to zawsze chciałam mieć dziecko, nie wyobrażałam sobie jednak, by urodzić je naturalnie… W końcu przyszedł czas, kiedy poznałam mężczyznę mojego życia, wzięłam z nim ślub, wybudowałam dom, a rok później wspólnie z nim podjęłam decyzję o potomstwie. Decyzja ta jednak była podjęta po odbytych wcześniej wizytach u psychologa, a na końcu zapewnieniem lekarza, że zrobi mi cc, jeżeli nadal mój paniczny strach przed porodem będzie taki duży…
Starania o dzidzię nie zajęły nam dużo czasu - po 2 miesiącach byłam już w ciąży. Nie stresowałam się w ogóle, nadal chodziłam do psychologa i nadal wierzyłam, że będę miała cc…
Do 21 tygodnia ciąży - wtedy to odwiedziliśmy centrum, gdzie poznałam Jolę, naszą położną. Dzięki Niej dowiedziałam się, że mam możliwość odbycia porodu w domu, który wygląda zupełnie inaczej niż ten w szpitalu. Oczywiście do żadnej decyzji nikt nas nie namawiał… To mojemu Arciowi najbardziej spodobał się ten pomysł, ja początkowo się wahałam; zaczęłam jednak dużo o tym czytać, wchodziłam na fora, blogi, regularnie spotykałam się z Jolą na akupunkturze, gdzie stopniowo krok po kroku wyjaśniała mi moje obawy związane z ciążą i porodem. Z czasem przyszły książki Ireny Chołuj, Sheili Kitzinger, Iny May Gaskin, które tylko utwierdzały mnie, że i ja chcę to wszystko przeżyć.
W 32 tygodniu ciąży spotkałam się z inną Jolą - mamą,...