Vivat Poród - Na dobry początek
...odu miałam w najmniejszym palcu, książka Ireny Chołuj: „Urodzić razem i naturalnie” stała się moją biblią czytaną co dnia, żeby wiedzą, rozumem oswoić emocje... Oswajałam je też inaczej – afirmacjami, rysunkami.

Niestety ostatnie dwa tyg. ciąży to był koszmar: izby przyjęć, patologia ciąży w nieprzyjaznym szpitalu, z lekarzami zapatrzonymi w medyczne procedury, Prepidil, dwie indukcje. Nie umiałam się temu w żaden sposób przeciwstawić. W końcu amniotomia, godziny rodzenia aż po skurcze parte i... cesarka. Nie pozwolono mi urodzić w pozycji pionowej, a ja nie umiałam stawić czoła tej odmowie. Przed północą 13 maja 2011 roku wyjęto ze mnie Jankę.

To, co działo się później w moich emocjach nie warte jest opisywania w tym miejscu.

Wystarczy tylko powiedzieć, że żałoba trwała rok, a ja zrobiłam naprawdę dużo, by przeżyć całą tą emocjonalną nawałnicę, oswoić, pogodzić się i zaakceptować to, co się stało. Udało się. Naprawdę się udało. Pełna wiary i optymizmu myślę o następnej ciąży.

W pewnym momencie jednak uświadomiłam sobie, że osobiście znam bardzo mało kobiet, które przeżyły poród tak, jak chciały, dla których był on duchowym doświadczeniem, które urodziły w zgodzie z naturą w pełnym znaczeniu tego słowa. Co więcej często to dopiero poród drugiego dziecka był taki, jak chciały – w pełni naturalny. Pytałam siebie: dlaczego tak jest? Głęboką wewnętrzną potrzebą stało się poznanie i zebranie tych historii. Przede mną, w przyszłości, kolejna ciąża-poród, potrzebuję ich siły, ich relacji, ich przeżyć, by zbudowały moją wiarę, że tym razem i mi się uda. Potrzebuję doładować się tymi historiami, zafirmować. Pewnie nie tylko ja... Nie chcę już więcej czytać o tym, jak jest źle w polskiej służbie zdrowia, jak s...